Dzieje Policji Państwowej w Gdyni - Historia Policji - Komenda Miejska Policji w Gdyni

Historia Policji

Dzieje Policji Państwowej w Gdyni

Policja Państwowa w Gdyni istniała jeszcze zanim miejscowość ta otrzymała prawa miejskie. W ramach tworzenia polskiej administracji 29 czerwca 1920 r. utworzono Komendę Okręgową Policji Państwowej w Toruniu. Na przyznanej Polsce traktatem wersalskim części Pomorza utworzono podlegle tej komendzie dwie komendy powiatowe: w Wejherowie i Pucku. Niższymi jednostkami, podległymi komendom powiatowym, były komisariaty. Ze względu na położenie przy granicy morskiej powstały cztery komisariaty graniczne, w tym jeden w Pucku. Pod ten komisariat podlegał posterunek kontrolny Gdynia.

Niedługo potem, 15 grudnia 1920 r. nastąpiła reorganizacja. Posterunek w Gdyni przeszedł pod podległość Komendy Powiatowej w Wejherowie, które siedem lat później urosło do rangi stolicy powiatu morskiego. W 1924 r. powołano nowy posterunek policji w porcie Oksywskim. Był on zupełnie odrębną jednostką, gdyż poprzez posterunek w Pogórzu podlegał pod Komendę Powiatową w Pucku. Nie trwało to jednak długo i już w październiku tegoż samego roku zmienił on już podległość pod Komendę Powiatową w Wejherowie.

Uzyskanie przez Gdynię praw miejskich 10 lutego 1926 r. zmieniło diametralnie pozycję jednostek policyjnych w mieście. Z dniem 30 października 1926 r. powołano Komendę Powiatową Policji Państwowej w Gdyni. Ze względu na brak odpowiedniego budynku początkowo siedziba mieściła się w Pucku. Podlegało jej pięć posterunków – jeden w Gdyni i cztery w pobliskich wsiach (Chylonia, Chwaszczyno, Mały Kack, Pogórze).

Po utworzeniu powiatu morskiego i przeniesieniu jej stolicy do Wejherowa, w Gdyni nie mogła już funkcjonować komenda powiatowa. Jednocześnie ówczesna ranga budującego się niezwykle dynamicznie miasta portowego nie pozwalała na podporządkowanie gdyńskiej policji pod Komendę Powiatową w Wejherowie. Z dniem 1 czerwca 1928 r. utworzono Komisariat Policji Państwowej w Gdyni, ale podległy bezpośrednio pod Komendę Wojewódzką w Toruniu. Na początku roku 1930 sformowano trzy podległe posterunki – w porcie handlowym, na Kamiennej Górze oraz na Oksywiu. W niecałe trzy miesiące później postał posterunek na gdyńskiej stacji kolejowej.

W styczniu 1929 r. Gdynia została wyłączona z powiatu morskiego i rozpoczęła funkcjonowanie jako samodzielny powiat grodzki. Budowa portu i samego miasta rozpoczęła się z jeszcze większym rozmachem. W błyskawicznym tempie mała wioska nad Zatoką Gdańską stała się miastem. Miastem, które rosło i rozrastało się, ale powierzchniowo obejmowało obszar z okresu nadania praw miejskich – Śródmieście, Kamienna Góra, Wzgórze Focha, Oksywie. W latach trzydziestych do Gdyni przyłączano kolejne okoliczne wsie, powiększając znacząco jej obszar: 1930 w kierunku zachodnim – Grabówek, Chylonia, 1933 w kierunku północnym – Obłuże, i południowo-zachodnim – Witomino-Leśniczówka, 1935 w kierunku południowym – Działki Leśne, Mały Kack, Redłowo i Orłowo, w kierunku zachodnim – Leszczynki, Cisowa, Pustki Cisowskie. Rozbudowywano również struktury policyjne. Szczególnie, że wymagał tego nie tylko rozrost miasta, ale również jego portowy charakter. W 1933 r. Komendę Powiatową przekształcono w Komisariat Główny. Posiadał on już własny Wydział Śledczy. Nie zmieniła się podległość w górę – nadal podlegał bezpośrednio pod Komendę Wojewódzką. Komisariatowi podlegało sześć jednostek: dwa komisariaty specjalistyczne (portowy i kolejowy) oraz cztery posterunki.

Do 1939 r. następowały kolejne zmiany, polegające na rozroście organizacyjnym i osobowym. W 1938 r. do Gdyni przydzielono Kompanię Rezerwy Policji Państwowej „H”. Kompanie rezerwy były to oddziały sformowane z przeznaczeniem do użycia przy rozpędzaniu demonstracji, uśmierzaniu strajków i tym podobnych działań, gdzie potrzeba było większej ilości policjantów. Kompania skoszarowana była w baraku na folwarku w dzielnicy Grabówek. W tymże roku pod Komendę w Gdyni podlegały cztery komisariaty, jeden komisariat kolejowy, dwa posterunki oraz wspomniana Kompania Rezerwy H. Według Księgi adresowej z 1938 r. Komisariatowi Głównemu PP, mieszczącemu się przy ul. Mościckich 43 podlegały tylko dwa komisariaty (w Orłowie i Portowy) oraz pięć posterunków (Kolejowy, Oksywie, Witomino, Kamienna Góra, Chylonia).

Przygotowania do wojny.

Przygotowania do wojny z Niemcami na obszarze przyległym do Gdyni (tzw. Lądowej Obrony Wybrzeża) objęły również policję. W odróżnieniu do reszty kraju w planach mobilizacyjnych od razu wzięto pod uwagę jednostki policyjne. Lądowa Obrona Wybrzeża, oprócz regularnych jednostek Wojska Polskiego, skorzystała z możliwości użycia jednostek paramilitarnych, głównie Straży Granicznej i Policji. W dniu 31 sierpnia 1939 r. Dowódcy Obszaru Nadmorskiego, a de facto dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża (dalej: LOW) podporządkowano policjantów służących w Gdyni i Wejherowie – razem 519 funkcjonariuszy, w tym 14 oficerów. Dodatkowo zmobilizowano Kompanię Rezerwy H PP jako kompanię wartowniczą. Brak jednak danych dotyczących jej stanu liczbowego. Oprócz tego w skład sił LOW weszli policjanci z Komendy w Pucku (jako pluton wartowniczy) oraz z Komisariatu PP w Kartuzach. Jeden z policjantów z Wejherowa, post. Oswald Skowronek, wszedł w skład Ochotniczej Kompanii Harcerskiej. Pełnił funkcję dowódcy 3. drużyny 2. plutonu.

Ogólne założenia na wypadek wojny z Niemcami były następujące: prowadzić działania opóźniające na kierunkach: Wejherowo-Gdynia, Kartuzy-Gdynia, Wolne Miasto Gdańsk-Gdynia. Ostateczny punkt oporu – Kępa Oksywska. Półwysep Helski stanowił odrębny obszar obrony. W składzie Oddziałów Wydzielonych „Wejherowo” i „Kartuzy” były miejscowe jednostki policji. Nie było ich w składzie Oddziału Wydzielonego „Redłowo” broniącego Gdyni od strony Wolnego Miasta.

Warto również wspomnieć, że nadetatową broń, zmagazynowaną w jednostkach gdyńskiej policji, wykorzystano do uzbrojenia oddziałów ochotniczych.

Wybuch wojny

Wybuch wojny polsko-niemieckiej w dniu 1 września 1939 r. zastał Policję Państwową nieprzygotowaną do wykonywania nowych zadań. Przed wojną komendant główny Policji Państwowej, gen. Józef Kordian Zamorski, zabiegał u premiera o zmilitaryzowanie Policji i włączenie jej w skład sił zbrojnych. Komendant Główny Policji, wobec napiętej sytuacji w stosunkach polsko-niemieckich, już 11 sierpnia 1939 r. wstrzymał urlopy wszystkim funkcjonariuszom województw zachodnich oraz lubelskiego.

Sytuację niezwykle skomplikował fakt prowadzenia przez Niemców zupełnie nowego stylu walki, dzięki któremu w krótkim czasie opanowywali znaczne tereny (tzw. wojna błyskawiczna). Tempo posuwania się wojsk niemieckich nie tylko zdezorganizowało polski system obrony, ale wprowadziło ogólny chaos administracyjny. Wybuch wojny zastał Policję Państwową bez konkretnych zadań. Władze państwowe nakazały jedynie jednostkom Policji pozostanie na miejscu, a kompaniom rezerwy policji ewakuację na wschód. Sposób postępowania samych policjantów był różny. Dobrze obrazuje to przykład Bydgoszczy, gdzie w dniu 3 września na samą wieść (nieprawdziwą) o wkraczających do miasta czołgach niemieckich część policjantów samowolnie opuściła miasto. Sytuację w pierwszych dniach wojny opisał Komendant Główny Policji Państwowej, gen. Józef Kordian Zamorski:

Wszystko, co czynimy, spóźnione. We wszystkim ubiegają nas Niemcy i wypadki. Nawet w stosunku do własnej sytuacji nie mają nasze władze inicjatywy. Ewakuacja robi się sama, zmienia się w bezmyślny popłoch. Wszystko ucieka w straszliwych warunkach.

3 września premier Felicjan Sławoj-Składkowski wydał polecenie ewakuacji jednostek policyjnych z północnej, zachodniej i południowej części kraju. Wyznaczone zostały miejsca, do których miały one zmierzać. Dla jednostek z północnego zachodu był to Kowel, natomiast dla jednostek z południowego zachodu – Tarnopol. Z powodu braku środków transportowych w większości ewakuacja odbywała się pieszo.

W przypadku policjantów gdyńskich sprawa była specyficzna. Położenie geograficzne Gdyni uniemożliwiło jakąkolwiek ewakuację w czasie działań wojennych. Pomorze już w trzecim dniu wojny zostało odcięte od reszty kraju, co faktycznie uniemożliwiało taką ewakuację, nawet w dniach wcześniejszych ze względu na walki toczące się w tzw. Korytarzu. Jednostki Policji Państwowej w Gdyni pozostały w mieście. Przygotowania do wojny były bardzo spóźnione.

O udziale gdyńskich policjantów w walkach na przedpolach Gdyni oraz na Kępie Oksywskiej jak dotychczas niewiele wiemy. Szczątkowe informacje pochodzą z dokumentów oraz relacji innych osób. Brak jest relacji samych policjantów uczestniczących w tych wydarzeniach.

Policja Państwowa w Gdyni nie została formalnie zmobilizowana, ale włączono ją, podobnie jak Straż Graniczną, w skład sił paramilitarnych LOW. Hipotetycznie można przyjąć, że podlegała bezpośrednio dowódcy LOW, płk. Stanisławowi Dąbkowi, bez pośredniej podległości pod dowódcę którejś z jednostek wojskowych. Nie była przeznaczone do walk na pierwszej linii. Stanowiła odwód. Wykorzystano ją również do zadań pomocniczych jako wsparcie Żandarmerii. Pobliskie jednostki PP – w Wejherowie i Kartuzach – wykonywały zadania podobne jak policjanci gdyńscy. Wraz z wycofywaniem się polskich oddziałów wojskowych, najpierw z Kartuz, a potem z Wejherowa, wycofywały się one w kierunku Gdyni. Nie znane są okoliczności śmierci policjanta Jana Stachniewicza, który zginął w okolicach Wejherowa. Brak jest wskazania dokładnego miejsca śmierci, daty śmierci, przyczyny zgonu (czy zginął czynnie uczestnicząc w walkach, czy był przypadkową ofiarą, np. ostrzału artyleryjskiego?). Więcej wiemy o wspomnianym już post. Oswaldzie Skowronku. Uczestniczył bezpośrednio w walkach w składzie wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej. Poległ 9 września w walkach pod Białą Rzeką (dziś Rumia), gdzie oddział ten został doszczętnie rozbity. Pochowano go na cmentarzu w Wejherowie, w we wspólnej mogile wojennej z innymi poległymi żołnierzami 1. Morskiego Pułku Strzelców (dalej: 1 MPS) i 3. Batalionu Rezerwowego (dalej: 3 BR). W opracowaniu o walkach na Kępie Oksywskiej jej autorzy stwierdzili, że w walkach w Białej Rzece „(...) duże straty poniósł wejherowski komisariat Policji Państwowej”. Nie podali jednak źródła tej informacji. Jeżeli przyjąć ją za prawdziwą, to można przypuszczać, że wyżej wspomniany policjant, Jan Stachniewicz, mógł również ponieść śmierć w tych walkach. A skoro użyto stwierdzenia „duże straty”, to możliwe jest że byli również zabici inni wejherowscy policjanci. Nie można wykluczyć też, że byli oni wśród rannych.

Relacje uczestników walk wskazują na obecność Kompanii Rezerwy H PP na Oksywiu. Zakwaterowani byli w koszarach Marynarki Wojennej. Nie wiadomo, czy zostali tam przeniesieni na początku wojny, czy też dopiero bezpośrednio przed opuszczeniem Gdyni. Zadanie, jakie wykonywali od 13 września – wspólne patrole i posterunki na Kępie Oksywskiej z Żandarmerią w celu wyłapywania maruderów i dezerterów - może sugerować, że jednak skoszarowani byli na Oksywiu przed tą datą. Relacje wojskowych są krytyczne w zakresie wykonawstwa przez policjantów tych zadań. Po 14 września ilość maruderów, „łazików”, którzy odłączyli się od swoich oddziałów, nie spieszących się z powrotem, żołnierzy, którzy faktycznie zgubili swoje oddziały i nie potrafili ich odnaleźć, było dużo i połączone siły żandarmerii i policji nie radziły sobie z tym problemem.

Pierwsze zadanie typowo bojowe – zajęcie i utrzymanie odcinka frontu na Kępie Oksywskiej – przydzielono 8. Kompanii Rezerwy PP 17 września. Pułkownik Dąbek, wobec braku jakichkolwiek rezerw oddziałów wojskowych, w celu załatania luki w froncie w lesie na północ od Pogórza pomiędzy stanowiskami 1 MPS i 3 BR, wysłał na front ostatnie swoje odwody – kompanię policji. Oddział ten składał się z młodych ludzi – kandydatów do służby w policji oraz rezerwistów powołanych tuż przed wojną. Rezerwiści ci nie posiadali przeszkolenia wojskowego i byli starsi wiekiem. Dowódcą był podkomisarz Józef Serdenicki. Odcinek ten nie był atakowany przez nieprzyjaciela. Jednak kiedy Niemcy zauważyli policjantów, którzy 18 września zajmowali te stanowiska nie kryjąc się z tym, natychmiast otworzyli silny ogień artyleryjski. Policjanci prawie natychmiast i całym oddziałem rozpierzchli się po okolicznym lesie i nie powrócili na pozycje. Jedynie nieliczni („kilku”) zameldowali się u dowódcy 1 MPS, ppłk. Kazimierza Pruszkowskiego. Jeden z policjantów zgłosił się do dowódcy kompanii saperów, znajdującej się w dolnej części Kolonii Obłuże, i zameldował o przedarciu się oddziałów niemieckich przez opuszczone przez jego oddział stanowiska. O policjantach walczących 18 września w osiedlu Oksywie pod dowództwem ppłk. w st. spocz. Ludwika Nieczui-Ignatowicza, ppłk Pruszkowski napisał, że w odróżnieniu do walczących ochotników, policjanci nadmiernie kryli się na swoich pozycjach. Duchem bojowym wykazała się grupa 30 policjantów walcząca pod dowództwem komisarza Józefa Wojcieszaka 18 września w rejonie bloków Pagedu na północy zachód od Oksywia – „(...) policja bynajmniej nie kryła się (...)".

100 zakładników

19 września 1939 r. do Gdyni przybył Hitler. Niemcy, w obawie przed niewłaściwym zachowaniem się mieszkańców Gdyni, zażądali zgłoszenia się stu zakładników. Wśród zgłaszających się na ochotnika znalazła się grupa gdyńskich policjantów. Przygotowania do wizyty oraz konieczność zebrania zakładników wskazuje na to, że musiało to nastąpić przed 19 września, czyli przed upadkiem ostatnich polskich punktów obrony na Kępie Oksywskiej. Na podstawie tego można wnioskować, że po opuszczeniu Gdyni przez polskie oddziały 13 września, miejscowi policjanci pozostali w mieście i nie przenieśli się na Kępę Oksywską. Jest to również logiczne z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa ludności po opuszczeniu miasta przez polskie wojsko.

Walki na Kępie Oksywskiej

W walkach na Kępie Oksywskiej wśród poległych znaleźli się również policjanci. Wstępne ustalenia wykazują, że życie swoje oddało co najmniej 10 funkcjonariuszy policji. Można domniemywać, że jeżeli nie wszyscy, to przynajmniej większość z nich służyła w Kompanii Rezerwy H. Wielu poległych na Kępie Oksywskiej, w tym również policjanci, zostali pochowani pierwotnie w okolicach toczonych walk. W końcowym okresie walk poległych nie zdążono już pochować, a nie zrobili tego również Niemcy. Sprowadzali na pobojowisko grupy, którym pokazywano miejsce bitewne razem ze zwłokami. Ich pochówkiem zajęły się dopiero członkinie gdyńskiego PCK. Zbierały ciała, ale Niemcy zabronili ich pochowania na cmentarzu witomińskim. Znalazły polanę w Redłowie i tam urządziły cmentarz wojenny, który funkcjonuje w tym samym miejscu do dnia dzisiejszego. Jednym z obrońców Kępy Oksywskiej, który został tam pochowany, jest post. Bronisław Brożyna, który zmarł z odniesionych ran w szpitalu w Babim Dole. Na początku 1940 r. Niemcy zdecydowali się na przeniesienie pochówków na miejscach bitewnych na cmentarz. Policja niemiecka przeprowadziła oficjalne ekshumacje przy udziale polskich świadków, m.in. przedstawicielek PCK. Dzięki zachowanym pisemnym protokołom można dokonać również ustaleń dotyczących poległych policjantów. Posterunkowy Jan Tadeusz Anuszkiewicz został przeniesiony z prowizorycznej mogiły z terenu szpitala w Babim Dole na cmentarz witomiński. Z tymczasowych mogił wojennych na cmentarz na Oksywiu przeniesiono ciała  post. Józefa Nagurskiego, post. Józefa Zaturskiego oraz nieznanego posterunkowego.

Wśród poległych był również Józef Bartkowiak, emerytowany funkcjonariusz policji z Gdyni. Zmarł w wyniku odniesionych ran 24 grudnia 1939 r. Wyjaśnienia wymaga, czy była to przypadkowa ofiara walk we wrześniu 1939 r., czy też zginął jako ochotnik-czynny uczestnik walk.

Po klęsce wrześniowej miasto Gdynia znalazło się na ziemiach włączonych w skład Rzeszy. Na terenach okupowanych i utworzonego tzw. Generalnego Gubernatorstwa Wyższy Dowódca SS i Policji, obergruppenführer Krüger, nakazał wszystkim przedwojennym policjantom stawienie się do służby w utworzonej Policji Polskiej. Do marca 1940 roku zgłosiło się około nieco ponad 10 tysięcy funkcjonariuszy Policji Państwowej. W Gdyni Niemcy nie utworzyli Policji Polskiej. Miejscowych policjantów spotkały represje za ich przedwojenną gorliwość wykazywaną w służbie, w której nie raz przeciwdziałali niemieckiej działalność wywiadowczej. Policjanci byli również gorliwymi patriotami, co demonstrowali niejednokrotnie również poza służbą. W lasach piaśnickich Niemcy dokonali masowych mordów na ludności polskiej. Wśród zamordowanych 11 listopada 1939 r. znalazło się 36 gdyńskich policjantów.